Jest rok 2026.
Rynek dzieli się na dwie grupy.
Pierwsza grupa budzi się ze stresem. „Czy klienci zapłacą na czas?", „Czy starczy na ZUS?", „Dlaczego mimo wysokich przychodów, na koncie wciąż jest pusto?". Wieczory spędzają w Excelu, próbując połączyć dane, które i tak są już nieaktualne.
Druga grupa pije poranną kawę i jednym rzutem oka na telefon sprawdza kluczowe wskaźniki. Wiedzą dokładnie, ile zarobili „na czysto", kto im zalega z płatnością i na jaki wydatek mogą sobie pozwolić.
Nie musisz mieć doktoratu z ekonomii, żeby być w tej drugiej grupie.